IV SECRETS OF BEAUTY CZYLI POROZMAWIAJMY O URODZIE NAD MORZEM

Witajcie.

Kto powiedział,że jesienią nie opłaca się jeździć nad morze? Moim zdaniem to najlepszy czas by wybrać się na Kaszuby gdy chcemy zrelaksować się i napawać malowniczymi widokami. 
Mimo że polskie morze trochę mi obrzydło po wielu latach ciągłego wyjeżdżania z rodziną w ramach wakacji nie mogłam  odmówić gdy Michał z Twoje Źródło Urody ogłosił nabór na IV Secrets of Beauty. Bardzo się ucieszyłam gdy okazało się, że jadę!





Czym bliżej wyjazdy tym bardziej rosły moje obawy odnośnie podróży. Nigdy nie wyjeżdżałam sama tak daleko i bałam się,że utknę gdzieś po drodze. Na szczęście samochodem z Warszawy jechały Sylwia z Weak Point i Monika z Blog Moniszona, z którymi się zabrałam.  Podróż minęła przyjemnie na plotkowaniu, szukaniu Natury i dyskusjach na temat poprawności języka polskiego. 


Do miejsca docelowego dotarłyśmy późnym popołudniem. Natura Park w Ostrowie gdzie mieliśmy gościć przez 3 dni to malowniczy ośrodek położony w samym środku sosnowego lasu.  Byłam oczarowana tym miejscem od pierwszej chwili. Drewniane domki, w którym przyszło nam mieszkać, plusk wody z fontanny, szum drzew i solanki z tężni - idealne miejsce dla tych którzy cenią sobie spokój. Na pewno jeszcze tam wrócę :)








Przyszedł czas na  zameldowanie się w domkach - i tu pierwszy szok bo nie wiedziałam z kim mam być w domku. Byłam pewna,że trafię tam gdzie Sylwia i Monia ale dziewczyny były już wcześniej z kimś umówione. Po szybkim sprawdzeniu przez obsługę wolnych miejsc trafił mi się pokój na spółkę z  Agnieszką  "Angel" z Kosmetyki Bez Tajemnic. Baaardzo mnie to ucieszyło. Bloga Agnieszki czytuję odkąd sama zaczęłam blogować. Nie raz miałam ochotę się jej czegoś poradzić, ale szczerze zawsze się krępowałam. Czytając jej wpisy miałam przed oczami kobietę dumną i charakterną a na żywo okazała się wesołą, zabawną dziewczyną, która chętnie służy dobrą radą i słowem. Nie mogłam chyba trafić lepiej :) 




(nie)Oficjalne rozpoczęcie IV Secrets of Beauty rozpoczęło się od warsztatów z marką PierreRené . Marka znana mi od dawna, a jednak tak mało znana. Pani Emilia wprowadziła nas w nowe trendy makijażowe, opowiedziała o kultowych kosmetykach marki oraz o nowościach. Na modelkach pokazała ciekawe triki w makijażu i służyła dobrą radą. Stoły uginały się od kosmetyków kolorowych, które mogłyśmy macać, testować i sprawdzać na sobie. Dzięki temu moja lista chciejst urosła o nowe pozycje.







Sobotnie warsztaty zaczęliśmy od występu pani Ani Rolf z  Dermo Future Precision. Pani Ania opowiadała nam o potrzebach skóry i stosowaniu mezorollera, który w domowym zaciszu pozwoli nam cieszyć się piękną cerą. 




Dowiedzieliśmy się co daje technika mikronakłuć (szkoda,że ja jej nie mogę stosować z powodu zmian skórnych) oraz jak stosować kwas hialuronowy oraz witaminę C by zadbać o piękno skóry. Na koniec mogłyśmy się rozkoszować profesjonalnymi peelingami SPA Vintage Body Oil.





Następnie o swoich produktach opowiedziała nam pani Magda Aleksandrowicz, przedstawicielka marki ILUA.  ILUA to ciekawa i specyficzna marka gdzie to nie kosmetyk czeka na klienta, lecz klient na kosmetyk. Dopiero gdy złożymy zamówienie jest on produkowany na nasze indywidualne potrzeby. W ten sposób można wyeliminować ze składu konserwanty a zaoferować czyste naturalne składniki. Marka ILUA to luksusowe kosmetyki w dość wysokich cenach, ale z świetnym składem i skutecznym działaniem. Pani Magda z takim zaangażowaniem opowiadała o produktach i marce że nie sposób było jej nie wierzyć w to co mówi. Na własnej skórze mogłyśmy przetestować kremy nawilżające i wspaniały peeling, który podbił nie jedno serce. 





W szybkim skrócie o produktach marki Dermaglin i właściwościach glinki kambryjskiej opowiedziała nam pani Ewa. W ofercie marki znajdziemy maseczki z glinką dosłownie na każdy problem skóry ciała i głowy. Pani Ewa mocno chwaliła głownie maski do skóry głowy oraz stóp, które już zaczęłam testować.






Nową dla mnie firmą, którą mieliśmy okazję poznać w ramach warsztatów było Plus Dla Skóry . To marka apteczna dla której tworzą m.i. Ziaja, Floslek, Oceanic. Pani Roksana opowiedziała nam o samej marce jak i o produktach a na koniec zaproponowała zrobienie własnego peelingu do ust.





Ostatnie warsztaty (które wzbudziły chyba największe zainteresowanie) poprowadził pan Jacek z  Fabryka Świec Light.  Pan Jacek od samego początku wprowadził nas w przyjemny nastrój ustawiając na stołach swoje świece także przez cały dzień rozkoszowałyśmy się aromatem Sex on the beach. Przyznał także,że czytał nasze blogi by lepiej nas poznać i zrozumieć. Gołym okiem było widać,że świece to jego pasja. Opowiadał o poszczególnych krokach tworzenia świec, o współpracach z blogerami a na koniec zaproponował stworzenie własnych sojowych wosków (ja stworzyłam wosk o zapachu wanilii z nutą gruszki -pachnie bosko!) i obdarował pięknymi upominkami - zakochałam się w zapachu Lemon Cake oraz towarzyszył na wieczornym grillu. 
Odnośnie samych świec - wybór jest ogromny! Od klasycznych bezzapachowych świec i świec z aplikacjami, przez lampiony wszelkiej wielkości i kształtu, świece votic, podgrzewacze, woski aż po znane i lubiane świece zapachowe w słojach różnych wielkości. Także zapachów jest cała masa więc każdy znajdzie coś dla siebie w dużo niższej cenie niż u zagranicznych marek. 






Ostatnim elementem sobotnich warsztatów był test w ciemno zorganizowany przez Michała. Rozmawialiśmy o tym co składa się na cenę kosmetyku, na co jako konsumenci patrzymy przy zakupie produktów i czego oczekujemy od kosmetyku w zależności od jego ceny. Michał rozdał nam ankiety oraz 5 próbek kremów - bez informacji co to za marka, jaka jest jego cena itp. Wiedzieliśmy jedynie że są to kremy nawilżające od najtańszego typowo drogeryjnego po luksusowy a miałyśmy przetestować ich wchłanianie, rozprowadzanie na skórze i czy zostawia lepką warstwę. Na koniec podawałyśmy ceny kremów za jakie kupiłybyśmy je w sklepie. Nie muszę chyba mówić jakiego szoku dostałyśmy gdy Michał wreszcie odkrył przed nami jakie kremy testowałyśmy. I tak za drogeryjny krem z parafiną w składzie niektórzy byli w stanie dać 80zł. Ten test to była dobra lekcja, która wysunęła wiele wniosków i wiele nas nauczyła. 

W między czasie doszło oczywiście do wymianki czyli to co kobitki lubią najbardziej. Sala warsztatowa na dobrą chwilę zamieniła się w targowisko z przekupami. Każdy wystawiał to co miał do oddania i można było wąchać, dotykać i licytować wszelkiej maści kosmetyki. Sama przygarnęłam kilka cudeniek :)



Sobotni wieczór zakończyliśmy spacerem na plażę oraz grillem integracyjnym podczas którego świętowaliśmy urodziny Michała i Margaret. Były śmiechy, rozmowy, konkurs na najlepsze urodzinowe przebranie ( na który się przygotowywałam a w ostateczności zapomniałam). Były toasty zakrapiane polskim cydrem oraz wyśmienity tort. No i dowiedziałam się co oznaczał oficjalny hashtag #ole :)






Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. W niedziele po śniadaniu przyszedł czas na pożegnanie. Michał podziękował nam za uczestnictwo i rozdał resztę upominków od marek, które nie mogły przybyć na warsztaty ale i tak postanowiły nam je umilić - Sylveco, Norel, Harmonique i Honey Therapy.. Niektóre marki znam i miałam okazje testować ich produkty, inne kojarzę z blogów.  




Wreszcie trzeba było się spakować i ruszyć w drogę powrotną. Oczywiście zahaczyłyśmy jeszcze o plażę i pożegnać się z morzem. W Jastrzębiej Górze zatrzymałyśmy się z dziewczynami na smażoną rybkę, która przysporzyła nam chyba więcej nerwów niż przyjemności aż koło pierwszej w nocy dotarłam wreszcie do domu. 

To były wspaniałe 3 dni, które spędziłam w cudownym miejscu w spaniałymi ludźmi i ciekawymi markami. Dziękuję bardzo Michałowi za możliwość uczestniczenia w IV a moim pierwszym Secrets of Beauty, Grzesiowi za dokumentację z warsztatów, koleżankom blogerkom za rozmowy i mile spędzony czas, Sylwi za to że przygarnęła mnie do swego autka oraz wszystkim markom, które umilały nam warsztaty.





































Udostępnij ten post

14 komentarzy :

  1. Miło było Cię poznać + do zobaczenia w Warszawie za 2 tyg., mam nadzieję :) PS. ja nadal nie bardzo wiem, o co chodzi z tym #ole ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justyna trzeba było zostać dłużej na grillu. Michał mi to wyjaśnił i powiem,że w życiu bym nie zgadła :D

      Usuń
  2. No nie gadaj że nie wiedziałaś co oznacza #ole? :D Hahaha miło było Ciebie poznać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No Kasia a skąd? To moje pierwsze SOB a dziewczyny nie pamiętały:) Ciebie też miło było zobaczyć wreszcie na żywo :D

      Usuń
  3. Bardzo się cieszę że z nami byłaś :) klimat zawsze zależy od ludzi biorących udział w spotkaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę i jeszcze raz dzięki :)

      Usuń
  4. Na takim spotkaniu można się zrelaksować i naładować baterie - energii starczy Ci na minimum miesiąc! A ile ciekawych znajomości można zawrzeć, oby Wasze przetrwały jak najdłużej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Miło było cię poznać. A rozmowy w samochodzie - bezcenne ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. :D Bardzo mi miło było poznać, mam nadzieję, że zobaczymy się na kolejnym SOB :) <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam oglądać zdjęcia i relacje z takich spotkań ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo miło mi było Cię poznać :) mam nadzieję że niedługo znów się zobaczmy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. musiało byś super... Żałuję, że nie mogłam się zgłosić :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudne zdjęcia morza, muszę się wybrać właśnie nad morze do końca roku ... :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz i zachęcam do dalszej dyskusji.